Przygoda z cząstkami

Zawsze trzeba od czegoś zacząć. Zawsze początki są najtrudniejsze. Pierwsze dwa zdania masz już za sobą, teraz będzie szło z górki. 🙂

Naukę chemii w szkołach bardzo namiętnie zaczyna się od zupełnych pierdół – w szkole średniej, w moim przypadku, były to metody rozdzielania mieszanin, w gimnazjum – pierdółki z życia codziennego. Moim zdaniem wszystko warto zaczynać od początku – czyli od podstaw. Nie mam tu na myśli wypisywania wszystkich podstawowych i przydatnych definicji. Wydaje mi się, że warto wystartować od najprostszych drobin, potem stopniowo komplikować sobie sprawę, takiego modelu będę się więc trzymał.

Użyłem słowa drobina – nieprzypadkowo. Co to takiego? Okazuje się, że we Wszechświecie materia (czyli, w potocznym rozumieniu, wszystko co istnieje, co posiada jakąś masę) występuje w bardzo wielu formach. Gdy pieczemy np. piernik, możemy w nim wyróżnić rodzynki, orzechy, inne bakalie. Wyróżnić, czyli wskazać, że chociaż z pozoru jest to całe, jednolite ciasto, w środku złożone jest między innymi z wymienionych przeze mnie składników. Z materią jest podobnie – wiele jej form składa się z mniejszych elementów. Ze względu na ich mały rozmiar, często nie możemy ich zobaczyć – to przecież jednak nie znaczy, że nie istnieją. 🙂 Drobina jest pojęciem bardzo pojemnym, możemy tak określić właściwie każde indywiduum chemiczne. Jeżeli nie wiemy, czy mamy przed sobą atom, cząsteczkę, jon… mówimy po prostu drobina.

Na pewno słyszałeś, że wszystko, co widzimy, zbudowane jest z atomów. Atomy budują cząsteczki, cząsteczki mogą być składową np. struktury krystalicznej. Dopiero ogromne skupisko cząsteczek w krysztale będzie dla nas widoczne. Jak ogromne? Ziarenko piasku o masie 0,05 g zawiera w sobie 1 502 996 005 326 231 691 079 (przeszło półtora tryliarda!) atomów, a zobacz, jak małe jest ziarenko o tak znikomej dla człowieka masie. O atomach zdążymy sobie jednak powiedzieć, ponieważ one również składają się z mniejszych cząstek (z których część składa się z cząstek jeszcze mniejszych).

Chciałem uzmysłowić Ci, jak bardzo złożoną strukturę ma materia oraz przekonać, że warto zacząć od jej podstaw, a sprawy komplikować sobie później (zamiast zawiązania olbrzymiego supła na początku i potem sukcesywnego jego rozwiązywania). Mam nadzieję, że nie muszę Cię już przekonywać, od razu sięgniesz po kolejny artykuł z chemii ogólnej. 🙂

Co więcej, tytuł tego artykułu nie jest przypadkowy – nawiązuje on do bardzo dobrej prezentacji dostępnej w Internecie pod tym samym tytułem (dzisiaj wraz z polskim tłumaczeniem), opisującej cały ten rozgardiasz w dość przystępny sposób. Zapraszam: Przygoda z cząstkami – wersja polska